Mittwoch, 23. April 2014

Sezon na szparaga


Czas odkurzyć cykl postów o kuchni niemieckiej. Niemcy chętnie odwiedzają restauracje i próbują nowych dań. Gotowanie dla przyjaciół i z przyjaciółmi, kursy gotowania, czasopisma i programy kulinarne stały się w ciągu ostatnich kilku lat niezwykle modne.

W zależności od pory roku, popularnością cieszą się określone produkty. I tak na przykład, jesienią wszystko kręci się wokół dyni i kurek, a zimą na straganach stołach pojawia się jarmuż czy gęsina, w okresie wielkanocnym jagnięcina, a w lecie kiełbaski na grilla. Każdy szanujący się lokal proponuje w sezonie coś, co akurat jest na czasie - w wersji klasycznej bądź jako autorskie dzieło szefa kuchni.

 Źródło: hanisauland.de


Obecnie trwa w Niemczech sezon na szparagi i czosnek niedźwiedzi. Właściwszym słowem byłoby chyba „szał”, bo są one niemal wszędzie, aż strach otworzyć lodówkę... 

Tegoroczny sezon na szparagi już się rozpoczął!

Źródło: t-online.de


Mało które warzywo jest w Niemczech tak kochane i pożądane jak szparagi (Spargel) właśnie. Początek sezonu szparagowego uwarunkowany jest pogodą, po części także sposobem uprawy. Bywa, że pierwszymi szparagami można cieszyć się już pod koniec marca. Naturalnie, im wcześniejsze są szparagi, tym droższe. W kwietniu i maju sezon trwa w najlepsze, a szparagi tanieją. Zbiór kończy się tradycyjnie 24 czerwca. Dlaczego? Szparagi muszą wyrosnąć (któż nie zna asparagusa, w PRL-u nieodzownego składnika bukietów na wszelkie okazje?) i wzmocnić się przed długim okresem chłodów. A od tego dnia do pierwszych przymrozków jest średnio 100 dni.

Sezon na szparagi kończy się tradycyjnie 24 czerwca.

 Źródło: spargel.net


Jako że pod moim rodzinnym miastem przed II wojną światową uprawiano szparagi, trafiły one do naszego ogródka. Po 1945 zmieniły się granice, szparagowe poletka odeszły w całkowite zapomnienie, ale na naszej działce trzymały się mocno. Smak szparagów znam zatem od dzieciństwa i, szczerze mówiąc, zdążył mi on przez te wszystkie lata mocno spowszednieć.

 Szparagi w supermarkecie

Fot. Polschland

 Garnek do gotowania szparagów

Źródło: discounto.de


 Stoisko ze szparagami w centrum Heidelbergu

Fot. Polschland

 Anons w lokalnej prasie, informujący kiedy i gdzie nabyć można szparagi prosto od producenta

Foto: Polschland

 Fragment prospektu jednego z hipermarketów: sosy i fixy do szparagów w sezonowej ofercie

Foto: Polschland


Co zatem jest tak charakterystyczne dla sezonu szparagowego?  Jeśli chodzi o ludzi, to przede wszystkim popyt na zbieraczy - na polach spotkać można wielu pracowników z Polski. Przy drogach ustawiane są stragany i specjalne kioski, w których można zaopatrzyć się w szparagi prosto z plantacji (i w truskawki). W marketach pojawiają się specjalne garnki do gotowania szparagów i obieraki, sosy instant lub w kartonikach - klasykiem jest holenderski. Plantatorzy zamieszczają w prasie ogłoszenia, kiedy i na którym z okolicznych targów, będzie można kupić ich produkty.

 Szparagowy żart we Freiburgu. Pojawiły się spekulacje, że ma on do czynienia z nieprzyjemnym zapachem moczu po spożyciu szparagów...

Źródło: fudder.de

Sezon na szparagi... ;)

Źródło: spiegel.de

Sprzedaje się szparagi zielone, filoletowe i białe, które są w Niemczech lubiane najbardziej. Koniecznie grube z białą główką, tj. takie, które jeszcze nie zdążyły wyjść z ziemi. Główka zielonkawa, niebieskawa czy fioletowawa, świadcząca o tym, że szparag miał już styczność z promieniami  słońca, obniża jego wartość na tutejszym rynku. Szparagi połamane podczas mycia i sortowania można nabyć taniej (tzw. Bruchspargel) - są jednakowo dobre i nadają się do dań, które i tak wymagają ich pocięcia.

Szparagi cieszą się w Niemczech opinią Edelgemüse, szlachetnego warzywa. Sezon na nie trwa dość krótko. Pierwsze plony uzyskać można dopiero po trzech latach od zapoczątkowania uprawy, a ta może trwać najwyżej 10 lat. Zbiór szparagów odbywa się ręcznie, a samo warzywo jest dość delikatne i podatne na uszkodzenia. To wszystko odbija się na ich cenie. 

Jak jada się szparagi? Najczęściej jako zupę-krem, z ziemniakami, polane sosem holenderskim, beszamelowym bądź masłem i bułką tartą, serwowane z naleśnikami, a także na zimno - zawijane z szynką czy w formie sałatki z majonezem. 



W wielu miejscowościach, gminach i regionach specjalizujących się w uprawie szparagów na szerszą skalę, wybiera się co roku Spargelkönigin - Królową Szparagów. Pochodzi ona zwykle z okolicy i nie musi być pięknością. Ważne, że zna się na szparagach! :) Przez rok pełni funkcje reprezentacyjne, np. podczas festynów, otwarcia szparagowego sezonu itp.

Źródła: spargel.de, spargelhof-heinl.de, abendzeitung-muenchen.de

 Zbiór satyrycznych rysunków ze szparagiem w roli głównej

Źródło: bilder.buecher.de




 Nazwa Spargel (sparen - oszczędzać, Gel - żel) stała się tematem trzech powyższych rysunków.

Źródła: fonflatter.de, gbheld.com, mycomics.de


 Możemy porozmawiać szczerze? Czuję w boku jakieś kłucie! 

Aluzja do sposobu zbioru szparagów.

Źródło: oli-hilbring.de

- A co w tych szparagach jest "eko"?
- Zbieracze przyjechali z Polski na rowerach.

Nawiązania do pochodzenia pracowników na plantacjach i trendu "eko".

Źródło: spiegel.de


Podczas gdy szparagi znane nam były „od zawsze”, czosnek niedźwiedzi (Bärlauch) moja rodzina odkryła kilka lat temu. Choć roślina ta rośnie w polskich i niemieckich lasach od niepamiętnych czasów, dopiero nie tak dawno zaczął się prawdziwy boom na nią. W odróżnieniu od szparagów, można narwać ją sobie samemu i za darmo, uważając jedynie, aby nie pomylić jej z trującą konwalią. Powinno się zbierać młode liście przed i na samym początku pory kwitnienia.


 Czosnek niedżwiedzi - stanowisko w Niemczech...



 ... i w Polsce

Foto: Polschland


 Kwitnący czosnek niedźwiedzi

Fot. Polschland


Zbiór liści

Fot. Polschland

Sezon na czosnek niedźwiedzi trwa jednak krócej niż szparagowy. A że częściowo się z nim pokrywa, można skombinować te dwa przysmaki w jednym posiłku.

 Typową potrawą kuchni badeńskiej są szparagi z Kratzede/Kratzete - poszarpanym naleśnikiem. Tu w wersji z czosnkiem niedźwiedzim.

Źródło: kreinbucher.blogspot.com

 Książka kucharska z rysunkami - przepisy na dania ze szparagów i czosnku niedźwiedziego

Źródło:mundartverlag.de


 Reklama jednej z restauracji: sezon na jagnięcinę i czosnek niedźwiedzi w kwietniu, na szparagi w maju.

Foto: Polschland

 Każda szanująca się restauracja wiosną ma w swojej ofercie coś z czosnkiem niedźwiedzim!

Foto: Polschland


Świeże liście czosnku niedźwiedziego są składnikiem zup, past twarogowych, pesto i innych potraw, takich jak szpecle czy gnocchi. Suszone można znaleźć np. w serze żółtym.

 Ser żółty z dodatkiem suszonego czosnku niedźwiedziego

Źródło: genusmaenner.de

 Świeże liście czosnku niedźwiedziego na białym serze

Foto: Polschland

 Sprzedaż szparagów i młodych ziemniaków przy jednym z gospodarstw

Foto: Polschland



Spargelessen w jednej z westfalskiej restauracji urządzonej przez plantatora szparagów. Co ciekawe, kucharz przybył z Polski, żona gospodarza i inni pracownicy także.

Foto: Polschland 


 Szparagowy biznes: pojemniczki do przechowywania szparagów, garnki, szczypce do wyciągania szparagów z wody, nożyki do obierania, półmiski, garnuszki do sosu...

Foto: Polschland

Mittwoch, 16. April 2014

Brawa dla Sportfreunde Stiller


Zauważyliście, że w polskich mediach sporadycznie pojawiają się piosenki śpiewane po niemiecku? Owszem, są niemieccy wykonawcy, których w radiu się puszcza, np. Scorpions czy Gentleman, jednak ich hity rozbrzmiewają w języku Szekspira, nie Goethego. O w sam język niemiecki ciężko.

Piosenkom francuskim, hiszpańskim, portugalskim nawet, zaistnieć w Polsce znacznie łatwiej (vide śpiewający po hiszpańsku Marquess z Hanoweru). Oczywiście nie mam na myśli zespołów niszowych i znanych przede wszystkim fanom konkretnego gatunku, takich jak choćby Rammstein, ewentualnie gwiazd sezonowch (Tokio Hotel, Blümchen - jeszcze ktoś kojarzy?). 

Nie minę się chyba z prawdą, jeśli napiszę, że niemiecki rynek muzyczny, zarówno ten dawniejszy, jak i aktualny, jest przeciętnemu Polakowi mało znany. W najlepszych latach zespołu Ich Troje Polacy nucili niemieckie kawałki z polskimi tekstami, ale oryginały mało kto słyszał. Michał Wiśniewski spędził wiele lat w Niemczech, stąd chwytliwe covery jak Daj mi siebie (Matthias Reim, Du liebst mich nicht), Kochać kobiety (Die Ärzte, Männer sind Schweine) czy A wszystko to... bo ciebie kocham (Die Toten Hosen, Alles aus Liebe). 

Poziomu artystycznego artystów ściąganych przez górnośląską mniejszość niemiecką na organizowane przez siebie koncerty galowe nie będę komentować. Podejrzewam, że organizatorzy sami mają mgliste pojęcie odnośnie tego, czego w Niemczech się słucha, a co nie byłoby ekwiwalentem polskiego nurtu piosenki discopolowo-biesiadnej.

Raz na jakiś czas polskie media elektryzuje informacja, że „nasz” zwyciężył w kolejnej edycji niemieckiego „Idola” (Thomas Godoj, Kim „Gloss” Debkowski), ale sensacja mija równie szybko jak kariera „gwiazd” z castingu.

Zastanawiam się, skąd to się bierze? Nie można powiedzieć, żeby mainstreamowy niemiecki rynek muzyczny nie miał niczego do zaproponowania, więc przyczyny tkwią pewnie głębiej, w historycznych zaszłościach. To samo zresztą dotyczy większości niemieckich filmów i seriali.

 Źródło: You Tube


Ale ja nie o tym chciałam...

Ciekawymi informacjami warto się dzielić, więc pomyślałam, że raz na jakiś czas zaprezentuję na blogu niemiecki kawałek, który lubię, który ma swoją historię, zwyczajnie wpadł mi w ucho albo jest absolutnym tutejszym klasykiem.

Nie musiałam się długo zastanawiać, aby wybrać pierwszą piosenkę, która tu zagości. To Ein Kompliment (Komplement) zespołu Sportfreunde Stiller.

Geneza piosenki sięga roku 2001. Zaczął się on dla monachijskiego tria niezbyt szczęśliwie. Muzycy co rusz zmieniali miejsca prób, ze złych na jeszcze gorsze.

Ale, jak mówi stare przysłowie, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Ein Kompliment powstał w iście ekspresowym tempie. Członkowie grupy wspominają tę chwilę jako magiczną. Od wejścia do sali i podłączenia instrumentów do produktu końcowego w postaci piosenki upłynęły najwyżej dwie minuty. Widocznie tego dnia zadziałała dobra chemia, a i nie bez znaczenia były fatalne warunki, nie zachęcające do dłuższych twórczych posiedzeń. ;)

 Ein Kompliment w wersji akustycznej podczas koncertu dla MTV zarejestrowanego w Nowym Jorku.



Linia melodyczna (cztery akordy) jest bardzo prosta, o wirtuozerii nie ma mowy.
To samo dotyczy wokalu; powszechie wiadomo, że sympatyczy skądinąd Peter Brugger (śpiew, gitara) nie ma głosu. ;) 

Ale po trzykrotnej powtórce zespół już wiedział: tak ma być, niczego nie zmieniać się nie będzie!

Melodia od razu spodobała się Uwe Hoffmannowi, ówczesnemu producentowi grupy - i był to jedyny przypadek w historii ich wzajemnej współpracy, że zaakceptował ją bez jakichkolwiek poprawek.

Odpowiednio do melodii, prosty jest także tekst piosenki: porównania z życia wzięte i płynące prosto z serca przesłanie. Naiwne i urocze zarazem, bo bliskie każdemu, kto słucha, nuci bądź sam Ein Kompliment śpiewa. I w tym właśnie tkwi sekret ogromnego sukcesu tego utworu: w jego stuprocentowym autentyzmie. Bo tylko nieliczni formułują swoje myśli finezyjnym trzynastozgłoskowcem, prawda? ;)

Prostolinijny tekst przyjęty został bez nie kontrowersji. Poszło o porównania ukochanej kobiety do Chill-out-Area (strefy chilloutu) i Süßwarenabteilung (działu ze słodyczami), które uznano początkowo za żart. Zespół obstawał przy nich, więc zostały. Dziś zna je każdy Niemiec. 

 Ein Kompliment na żywo, wersja stadionowa. Warto zobaczyć, jakie szaleństwo wywołuje ta piosenka!



Choć na koncie Sportfreunde Stiller pojawiło się od tego czasu wiele innych hitów, palmę pierwszeństwa dzierży bezsprzecznie Ein Kompliment. Dla wielu zakochanych par jest to właśnie „ich” piosenka. Wiele par młodych życzy sobie, że by grano ją na ich ślubie. Każdy szanujący się zespół grający covery ma ją w swoim repertuarze.

Najlepszą rekomendację wystawił jej sam zespół: Der Song nervt uns Nullkommanull. Es hat bisher kein einziges Konzert stattgefunden, bei dem wir uns nicht gefreut hätten, „Ein Kompliment“ zu spielen. / Ten kawałek ani trochę nie działa nam na nerwy. Nie było do tej pory ani jednego koncertu, na którym gralibyśmy „Ein Kompliment” bez przyjemości. 

Zapraszam do posłuchania! :)


BONUS

Dialog małżeński

Ja do Męża: Dlaczego piosenka Ein Kompliment jest tak popularna?
Mąż: Bo jest bardzo ładna.
Ja: No i?
Mąż: Bo mężczyźni mogą ją śpiewać dla dziewczyn.

(chwila namysłu)
 

Ale też dziewczyny dla mężczyzn! 

Do artystów coverujących Ein Kompliment dołączył w zeszłym roku Heino, gwiazda Schlagermusik (album Mit freundlichen Grüßen, 2013).
Zespół nie chciał skomentować tego faktu, co pozwala przypuszczać, że nie był zachwycony nową wersją...



EPILOG

Każdy, kto zna tekst piosenki Applaus, Applaus z aktualnego albumu grupy (New York, Rio, Rosenheim, 2013), bez trudu doszuka się podobieństwa do Ein Kompliment. Melodia jeszcze bardziej wpadająca w ucho i tekst zbudowany na schemacie wyliczeń i porównań.  


Brawa dla grupy za hymn następnego pokolenia zakochanych!

  Applaus, Applaus - oficjalny teledysk


 Wersja akustyczna




TEKSTY


Ein Kompliment
  
Wenn man so will
Bist du das Ziel einer langen Reise
Die Perfektion der besten Art und Weise
In stillen Momenten leise
Die Schaumkrone der Woge der Begeisterung
Bergauf mein Antrieb und Schwung
  
Ich wollte dir nur mal eben sagen
Dass du das Größte für mich bist
Und sichergehen, ob du denn dasselbe für mich fühlst
Für mich fühlst

Wenn man so will
Bist du meine Chill-out-Area
Meine Feiertage in jedem Jahr
Meine Süßwarenabteilung im Supermarkt
Die Lösung, wenn mal was hakt
So wertvoll, dass man es sich gerne aufspart
Und so schön, dass man nie darauf verzichten mag


Komplement

Można powiedzieć
Że jesteś celem długiej podróży
Doskonałością w najlepszym wydaniu
W chwilach ciszy milcząca
Jesteś pianą na fali natchnienia
Jak pod górkę, moim bodźcem i zachętą


Chciałem Ci tylko powiedzieć
Ze jesteś dla mnie "naj"
I upewnić się, czy czujesz do mnie to samo
 

Można powiedzieć
Że jesteś moją strefą chilloutu
Świętami co roku
Działem ze słodyczami w supermarkecie
Rozwiązaniem, jak czasem coś jest nie tak
Czymś cennym tak, że się to oszczędza
I pięknego tak, że nie chce się tego wyrzec



Applaus, Applaus

Ist meine Hand eine Faust machst Du sie wieder auf
und legst die Deine in meine.
Du flüsterst Sätze mit Bedacht durch all den Lärm
als ob sie mein Sextant und Kompass wär'n.

Für Deine Worte.
Mein Herz geht auf,
Wenn Du lachst!
Applaus, Applaus,
Für Deine Art mich zu begeistern.
Hör niemals damit auf!
Ich wünsch' mir so sehr,
Du hörst niemals damit auf.

Ist meine Erde eine Scheibe, machst Du sie wieder rund.
Zeigst mir auf leise Art und Weise was Weitsicht heißt.
Will ich mal wieder mit dem Kopf durch die Wand
Legst Du mir Helm und Hammer in die Hand.

Brawa, brawa
 
Jeśli moja dłoń jest pięścią, Ty ją otwierasz
i kładziesz swoją na moją.
Szepczesz zdania z rozwagą w całym tym zgiełku
tak, jakby były moim sekstansem i kompasem.

Brawa, brawa
za Twoje słowa.
Moje serce rośnie,
kiedy się śmiejesz!
Brawa, brawa
za sposób, w jaki mnie zachwycasz.
Nigdy nie przestawaj!
Bardzo tego chcę,
nigdy nie przestawaj!

Jeśli moja Ziemia jest płaska jak szyba,  sprawiasz, że jest znów okrągła.
Pokazujesz mi w cichy sposób, co znaczy widzieć więcej.
Gdy chcę znów uderzać głową w mur
Wręczasz mi kask i młot.
 

Freitag, 11. April 2014

Wesele po niemiecku

Tytułem wstępu...







Źródło: forum "Gazety Wyborczej"


Tych kilka cytatów wiele mówi o wiedzy i nastawieniu niektórych Polaków do poruszanego przeze mnie tematu. Bardzo mnie to irytuje, bo aby wypowiadać się arbitralnym tonem o innej kulturze nie wystarczy powierzchowna znajomość zagadnienia, zasłyszane od „kogoś” i „gdzieś” informacje i niechętna postawa pod tytułem: „A my, Polacy, i tak bawimy się najlepiej”. 

Dlaczego tak łatwo rozstrzygać nam o tym, czyje wesele jest najlepsze? Dlaczego tak chętnie mierzymy swoją miarą? 

Nie raz i nie dwa miałam się okazję przekonać, że niemiecka kultura jest Polakom znana dość powierzchownie i, co za tym idzie, bazuje na stereotypach. Jednym z celów tego bloga jest przybliżenie Szanownym Czytelnikom niektórych aspektów życia codziennego Niemców. Może po zapoznaniu się z niektórymi sprawami ten i ów zmieni zdanie albo choć dostrzeże, że inne nie zawsze znaczy gorsze?

Zapraszam na kolejny post weselnego cyklu!


Sektempfang


Poprzedni weselny wpis zakończyłam na ceremonii kościelnej i Sektempfang, czyli podjęciu gości winem musującym i drobnymi przekąskami. W zależności od woli młodej pary, Sektempfang organizowany jest zaraz po wyjściu z kościoła (np. na przykościelnym placu) lub też na sali weselnej, ewentualnie w ogródku lokalu, w którym odbywa się zabawa.


Sektempfang na skwerku przed lokalem weselnym

Fot. Polschland


Ciepłe pierożki z ciasta francuskiego z różnymi nadzieniami serwowane podczas Sektempfang

Fot. Polschland


 Sektempfang w lokalu - ze względu na aurę...

Fot. Polschland




Sektempfang przed salą weselną
Fot. Polschland
Miejsce imprezy

Domów weselnych, z jakimi mamy do czynienia w Polsce, jako takich nie ma. Tzn. nie ma lokali, które czynne byłyby tylko w sezonie weselnym i w weekendy, których głównym bądź jedynym źródłem dochodu byłaby organizacja wesel. Myślę, że tu z takim nastawieniem do potrzeb rynku po prostu by zbankrutowały. Imprezy urządza się w restauracjach i zajazdach, na zamkach albo w dawnych klasztorach, ale równie dobrze też w salach wiejskich, gminnych czy parafialnych. Słowem: jak kto lubi i na co kogo stać.


Ulotki na targach ślubnych - tu reklama dawnego kompleksu klasztornego

Fot. Polschland


Na stołach...

Co do ustawienia stołów w sali weselnej, nie ma jakiejś reguły, spotkałam się z różnymi wariantami. Tak jak w Polsce, zależy to od wielu czynników, takich jak liczba gości, wielkość sali, życzenie pary młodej itd. Plany usadzenia gości weselnych przed wejściem na salę, jak i karteczki z imionami i nazwiskami gości przy nakryciu, są powszechne. To samo dotyczy menu weselnego. Podobnie jak w przypadku zaproszeń na wesele i broszurek rozdawanych w kościele, wykonuje się je często ręcznie.

Dekoracja stołów jest zwykle pieczołowita. Przywiązuje się do niej dużą wagę. 




Dekoracje stołów weselnych sfotografowane na targach ślubnych

Fot. Polschland


Wykonane ręcznie serduszko z imionami gości

Fot. Polschland




 Wariant "okrągły stół"

Fot. Polschland



Na najmłodszych gości czekały słodkości od pary młodej i karteczka: "Miło, że jesteś!"

Fot. Polschland

Menu weselne

Fot. Polschland


Woreczek ze słodyczami na każdym nakryciu

Fot. Polschland




Menu wydrukowała restauracja, o resztę zadbała młoda para

Fot. Polschland







 Miejsca, gdzie kto siedzi, zostały oznaczone w nietypowy sposób. Kluczem było tu pochodzenie przybyłych gości. Jako że para młoda przeprowadzała się kilka razy i urodziła się w różnych częściach Niemiec, na tablicy pojawiły się odpowiednie obrazki.

Fot. Polschland



Stół pary młodej - po lewej świece weselne i bukiet

Fot. Polschland



 Kto gdzie siedzi? Tu również goście zostali pogrupowani, np. na rodzinę, kolegów i koleżanki z pracy.

Fot. Polschland











"Można paść z głodu"?! Rzut oka na menu pozwala mieć nadzieję, że nie będzie tak źle... ;)

Fot. Polschland


Prezenty weselne - liczy się pomysł!


W poprzednim poście wspomniałam o tym, że przed państwem młodym stoją weselne świece i bukiet. Nie mniej ważny jest, ustawiony z reguły z boku, stolik z prezentami. Na nim goście składają swoje dary weselne. Najmilej widzianym i najpopularniejszym podarkiem są oczywiście pieniądze. Ale jeśli ktoś myśli, że wystarczy wetknąć do koperty kilka banknotów w karcie z powinszowaniami, otrze się o faux pas. Wszak to żadna sztuka i takie... bezosobowe. 

Prawdziwym wyzwaniem jest pomysłowe, zabawne i estetyczne „przemycenie” gotówki. O czym mówię, wyraźnie widać na zdjęciach. Bardzo podoba mi się ten zwyczaj! Po raz wtóry kłania się jedna z niemieckich pasji: Basteln! Kto nie ma pomysłu, inspirację znajdzie w książkach i w Internecie, a kto na dodatek nie ma talentu i czasu, uda się do kwiaciarni.






















Gotówka ukryta w zabawkowych mebelkach

Fot. Polschland 


 Tak zapakowane prezenty są o wiele bardziej osobiste niż koperta. Ten bębenek to ukłon w stronę pana młodego, perkusisty.

Fot. Polschland




Ogórkowy "kaktus" z kwiatami z banknotów i kamieniami z monet

Fot. Polschland


Ręcznie uszyte króliczki symbolizujące młodą parę

Fot. Polschland 


Potrawy weselne


Co do jedzenia (i picia) na niemieckim weselu - mam wrażenie, że wokół tej kwestii narosło wiele mitów (np. dojadanie po imprezie w Mc Donald’s).

Aby uniknąć przykrych niespodzianek, radziłabym wszystkim polskim gościom zjeść w dniu wesela obfite śniadanie, a może i coś lekkiego przed wyjściem do kościoła. Dlaczego? Ceremonia w świątyni potrwa swoje. Do tego doliczmy czas na składanie życzeń, dojście/dojazd na salę i Sektempfang. Pierwszą rzeczą, jaką nam się zaserwuje, będzie zatem Sekt, sok i, ewentualnie, małe kanapeczki czy pieczywko. Poszcząc od rana w nadziei na suty posiłek zaraz po zaśubinach jesteśmy sami sobie winni!

Jeśli zaś chodzi o ilość i jakość serwowanych dań, z czystym sumieniem powiem, że nie ma powodów do narzekań.

Naturalnie niemieckie wesele nie wytrzyma porównania z polskim, gdzie stół musi się uginać, nie może być pusty, a jedzenia jest tak wiele, że nikt nie jest w stanie go zjeść. Ale spójrzmy na to ze zdrowym dystansem: czy to konieczne? Realia są zwykle takie, że ów przysłowiowy schabowy wjeżdża na stół pierwszego dnia, w poprawiny, zabierany jest następnie do domu, żeby wylądować w końcu w koszu albo jeszcze gdzie indziej. Żeby nie było: na moim weselu było „na polską modłę”, siła tradycji i oczekiwań zrobiła swoje.

Na niemieckim weselu spokojnie można się najeść (i to dobrze!), co nie oznacza ciągłego korowodu misek i talerzy; sałatka śledziowa nie będzie sąsiadować z wuzetką, koszem owoców i półmiskiem frytek.

Na początku zaserwuje nam się pieczywo, sałatę, następnie zupę, drugie danie i deser. 

Zapraszam do galerii - pocieknie Wam ślinka! :)

Przystawki - wesele I






Bułeczki ze smalcem, twarożkiem ziołowym, szynką i szparagami, sałata z warzywami i carpaccio

 Fot. Polschland

Przystawki - wesele II




Różne rodzaje pieczywa ze smarowidłami, bukiet sałat z grillowanymi pieczarkami

Fot. Polschland

Przystawki - wesele III





Sałata z boczkiem i grzankami

Fot. Polschland

Przystawki - wesele IV


Wszystkiego po trochu - moja porcja przystawek skomponowana z dobroci w bufecie

Fot. Polschland

Zupa


Szwabski bulion wołowy z trzema rodzajami "wsadu"

Fot. Polschland

Danie główne






W moim regionie królują szpecle (dwa zdjęcia u góry), zapiekanka ziemniaczana (na dole), ciemny sos, bukiet gotowanych warzyw i polędwice: wołowa i wieprzowa. Taką porcją spokojnie można się najeść. A że mięsa mało? Widzieliście kiedyś polskie wesele na 80 osób z 80 sztukami polędwicy wołowej? Bo ja nie... ;)

Fot. Polschland


Dla każdego coś miłego: amatorów wieprzowiny, tych, którzy z różnych względów nie spożywają tego rodzaju mięsa (indyk) i miłośników ryb

Fot. Polschland

Deser










Desery są różne: krem bawarski (zdjęcie powyżej), mus czekoladowy, waniliowy, lody, sałatki owocowe...

Fot. Polschland


Logistyczne rozwiązania są różne: kelnerzy, którzy przynoszą gościowi gotowe porcje/zestawy, bufet, w którym samodzielnie nabiera się potrawy z podgrzewanych pojemników albo korzysta z pomocy personelu restauracji.

Zdarzyło mi się być na pewnym polsko-niemieckim weselu, na którym dziadkowie panny młodej taką formę po prostu zbojkotowali („Jak to, być na weselu i samemu chodzić sobie po jedzenie i dokładkę?!”). Aby uniknąć dalszych nerwów, obsługiwaniem starszych państwa zajęła się sama panna młoda.

Słowem, co kraj to obyczaj - dla własnego dobra radziłabym po prostu zaakceptowanie pewnych różnic.


Ciasta

Po obiedzie, a raczej: obiadokolacji, znów będzie słodko. Para młoda kroi tort weselny i zaprasza nas do stołu z ciastami.

Tu wielu polskich gości może czekać kolejna niespodzianka: zdecydowana większość wypieków jest domowa, przyniesiona przez rodzinę i bliskich znajomych pary młodej. Spokojnie, nikt nie każe nam przychodzić na imprezę z własnym tortem, tę kwestię reguluje się o wiele wcześniej. ;)

Jak dla mnie, osoby uwielbiającej słodkości, wyższość domowego ciasta nad kupnym nie podlega jakiejkolwiek dyskusji. Duża różnorodność i ilość ciast, tortów i ciasteczek przyprawia o zawrót głowy! Każda z pań ma okazję pochwalić się swoją specjalnością.

Pieczenie ciast na większe rodzinne imprezy typu wesele czy I Komunia jest w Niemczech powszechną praktyką. Blachy ciasta można zamówić np. w piekarni, ale trudno tam o jakieś smakowe fajerwerki (masówka!), z kolei eleganckie cukiernie z tradycjami sprzedają wyroby przede wszystkim na gramy i porcje, życząc sobie za nie naprawdę niemało. 






Para młoda kroi tort weselny, kelner serwuje

Fot. Polschland

Ciasta - wesele I


















Ciasta - wesele II




Ciasta - wesele III




Ciasta - wesele IV


Walhalla z ciasta, prezent-dzieło koleżanki. Tam młodzi pojechali na 1. randkę, tam się zaręczyli.

Fot. Polschland


Koktajl truskawkowy

Fot. Polschland

 Później...








Niedługo przed zakończeniem imprezy, w okolicach północy, goście podejmowani są jeszcze jednym drobnym posiłkiem, np. serami z pieczywem, białą kiełbasą i mortadelą z preclami itp.


Należę do frakcji, dla której wódka na weselu mogłaby nie istnieć. Mimo najszczerszych chęci nie rozumiem fenomenu weselnej wódki, tzw. polewania, zagrychy, że o upijaniu się nie wspomnę. Jeśli ktoś potrzebuje alkoholu do trawienia bądź lepszego humoru, może sięgnąć nie tylko po czystą.

Na niemieckim weselu alkohol jest obecny, a jakże, ale fani Wyborowej i spółki będą zawiedzeni. Serwowany jest Sekt, kilka rodzajów wina, oczywiście piwo, można zamówić sobie też coś mocniejszego, np. Obstler albo Jägermeister lub kolorowego drinka.

Przy okazji wspomnę o niemieckim odpowiedniku polskiego „Gorzko!” („Gorzka wódka!). Młoda para całuje się po tym, jak goście stukają sztućcami w kieliszki.


Pozostałe posty z serii:

 oraz



Miły prezencik od pary młodej - wykonany własnoręcznie :)

Fot. Polschland